Aldona Zima miała marzenie. I to nie byle jakie. Chciała być Victorią Beckham serwisów pogodowych i mieć jej styl: wyglądać jak ona, nosić się jak ona i pokazywać przy tym gdzie słońce, gdzie deszcz, skąd napływa front… Bo choć szyć nie potrafiła to gust miała świetny, a szałowi przymierzania oddawała się często i z największym oddaniem. Również osobowość miała równie pospolitą, co żona Davida Beckhama, tylko samego Davida nie spotkała jeszcze… Uśmiechała się za to zdecydowanie więcej i przepięknie. Idealnie więc nadawała się na pogodynkę.
Aldona pracowała w recepcji korporacji należącej do znanego nie tylko w kręgach biznesowych Zygmunta, w której to recepcji z przejęciem i rzetelnością wpisywała nazwiska gości na listę i wydawała przepustki do bramki wejściowej. Czekała więc cierpliwie na swój wielki dzień próbując zaistnieć w świadomości współpracowników i prezesa z rozmysłem dobierając stylizacje. Bo kto powiedział, że pracownik recepcji musi wyglądać nudno i bez polotu? Aldonka była żywym przykładem na to, że absolutnie nie musi!

